Dnia 24 sierpnia 2007 roku w Konsulacie RP w Sydney odbyło się spotkanie promujące obchody 170 – lecia osadnictwa polskiego w Australii.(Redakcja PP: małe sprostowanie: chodzi o obchody osadnictwa polskiego w Nowej Południowej Walii). Spotkanie zaszczycił swoją obecnością Konsul Generalny RP Pan Ryszard Sarkowicz, obecny był także wicekonsul ds. polonijnych Pan Grzegorz Jopkiewicz.
Na początku zebrania obecny był także Pan Jerzy Krajewski, Prezes Federacji Organizacji Polskich w Nowej Południowej Walii. Jego obecność była bardzo krótka, a mimo tego, niestety, bardzo kontrowersyjna. Pan Krajewski zakwestionował sens organizowania obchodów jako takich oraz celowość organizacji wiadomej imprezy.
Przed spotkaniem w Konsulacie kilkakrotnie rozmawiałem z Panem Jerzym Krajewskim, sugerując Federacji Organizacji Polskich w Nowej Południowej Walii daleko idącą współpracę ku pomyślnej realizacji Jubileuszowych Obchodów. Spotkałem się z dezaprobatą jak również pozbawionymi większego sensu merytorycznego pytaniami, wątpliwościami, insynuacjami.
Ostatnim akcentem tej niemożliwości porozumienia było ekscentryczne zachowanie Pana Jerzego Krajewskiego, który wykazując lekceważenie dla zebranych w Konsulacie RP nagle i manifestacyjnie opuścił spotkanie.
W związku z powyższym, zarysowanym syntetycznie problemem, chciałbym podzielić się, za pośrednictwem mediów, następującymi refleksjami.
Nikt nie ma prawa do uzurpowania sobie przywileju do wyłącznego kierowania, obstrukcyjnej ingerencji czy też tępego blokowania działań społecznych w NSW, w istocie wymierzone przeciwko polskim patriotom i inicjatywom mającym na celu promowanie polskości i polskiej kultury.
Pan Jerzy Krajewski od szeregu lat zajmuje honorowe i eksponowane stanowisko przewodniczącego organizacji skupiającego organizacje polonijne nie respektując oddolnych, chwalebnych inicjatyw Polonii i emigracji polonijnej.
Ja jako emigrant – My – jako emigranci, myślę że pisząc te słowa reprezentuję przynajmniej dziesięć tysięcy Polaków, nie możemy zgodzić się z oportunistycznym i obstrukcyjnym stanowiskiem, które reprezentuje Pan Jerzy Krajewski.
Takie poczynania nie były nam obce w naszej zniewolonej przez długie lata Ojczyźnie, z której musieliśmy nierzadko emigrować właśnie w poszukiwaniu wolności, poszanowania społecznych ruchów, swobody w kultywowaniu i propagowaniu drogich nam wartości.
 Foto Tom Koprowski | Dlatego też Pan Jerzy Krajewski nigdy nie będzie dla mnie osobiście autorytetem, prawdziwym patriotą i organizatorem, którym być powinien choćby z tytułu piastowanego urzędu, inspirującym Polonię NSW do aktywnego kontynuowania i promowania polskości.Nie mam i nie będę miał możliwości na powyższy temat rozmawiać z Panem Jerzym Krajewskim w Internecie, prasie czy innych mediach.
Uważam, że moje działania są słuszne i promowane przeze mnie obchody 170 – lecia osadnictwa polskiego w Australii, wbrew przeciwnym działaniom, wraz z oddanymi sprawie patriotami, przygotowujemy i przygotowywać będziemy.
Ja osobiście jestem daleki od nierespektowania odmiennych zdań w każdej debacie, także tej dotyczącej ważnych dla Polonii działań organizacyjnych, przecież żyjemy w wolnym kraju. Jeżeli w nasze działania, w Jubileusz, nastąpi nieuzasadniona i obstrukcyjna ingerencja – istnieją odpowiednie instytucje stojące na straży wolności, porządku i sprawiedliwości w Australii.
Chciałem przeprosić społeczność Polonii za brzmienie i treści zawarte w tym liście, jest on jedynie koniecznym oddźwiękiem zaistniałej sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Wszystkie inicjatywy podjęte przez australijską Polonię powinny być wykorzystywane dla promocji polskiej kultury i wartości.
Z poważaniem Janusz Nawrocki Przewodniczący Społecznego Komitetu
Obchodów Polskiego Osadnictwa w NPW
List Otwarty J. Nawrockiego przysłała Ela Celejewska
Na blogu E. Celejewskiej znajdujemy takie oto pytanie:
Wiemy, że wstęp do obchodow 170-lecia naszej obecności w NPW udał się DOSKONALE!Wobec czego: jeśli Polonia organizuje WSPANIAŁĄ imprezę, z której możemy być DUMNI i w którą zaangażowani są OFIARNIE PRACUJĄCY SPOŁECZNIE - WSPANIALI! - ludzie, a jakaś organizacja występuje czynnie, z pełną świadomością! podstępnie psując ich działalność (zamiast współdziałać!), to czy jest to akcja dla korzyści i DOBRA POLONII, czy też jest wymierzona PRZECIWKO Polonii???!
W związku z czym - co należy sądzić o organizacji, uważającej się za POLONIJNĄ(?) jeśli działa na NIEKORZYŚĆ Polonii? I jak należy się do takiej organizacji ustosunkować?
Tu jest link do naszej relacji z zebrania w Konsulacie "Czy mamy prawo świętować?"
|