Kategorie:
Nowiny
Ze Świata
Z Polski
Z Australii
Polonijne
Nauka
Religia
Wyszukiwarka 

Szukanie Rozszerzone
Konkurs Strzeleckiego:

Archiwum:

Reklama:

 
23 lutego 2016
Drugie dno "teczek Bolka" - zasłona dymna dla WSI
i kwitów o przepływach pieniędzy "Solidarności"?
Wszystkim rozemocjonowanym "teczkami Bolka" polecam głęboki oddech i nie mniej głęboką refleksję: czy naprawdę sądzicie, że publiczne obwieszczenie iż "królowa Bona umarła" może być celem samym w sobie? Chyba już wystarczająco długo żyjemy, żeby nie mieć większych złudzeń - ujawnienie dokumentów o współpracy Wałęsy z UB ani nie jest przypadkowe, ani też nie służy odkrywaniu "strasznych prawd założycielskich III RP". Obawiam się drugiego dna, dużo bardziej ponurego... Zastanawiające jest, że poziom histerii po obydwu stronach barykady ma podobne natężenie, a tak naprawdę nie do końca wiadomo jaka jest realna wartość przekazanych (czy też "przejętych" w drodze, oczywiście, "energicznych czynności pionu prokuratorskiego IPN") dokumentów ze spadku po Kiszczaku.

Naprawdę sądzicie, że dwutygodniowa zwłoka prezesa IPN ze spotkaniem z wdową po Kiszczaku wynikała z nadmiaru zajęć? Albo że "przeszukanie w asyście policji", podobno sprowadzające się do przyjęcia wręczonego pudła z dokumentami, było wzorową akcją poszukiwawczą? A jeszcze lepiej - naprawdę sądzicie, że prezes IPN na kilka miesięcy przed końcem kadencji nagle odczuł gwałtowny przypływ praworządności? Moim zdaniem jest to prymitywna pułapka, mająca za zadanie zdyskredytować wszelką dokumentację postUBecką i postWSIową - dużą rolę mają tu zresztą do odegrania "niezależni historycy" i "niezależni naukowcy": nie wiem tylko czy podjęli się tej roli świadomie, czy po prostu są dokładnie sprofilowani i wiadomo że na daną okoliczność zareagują tak jak się tego po nich oczekuje.

Istotą sprawy jest to, żeby stworzyć zabezpieczenie przed ujawnieniem prawdziwej bomby RP III: jak może pamiętacie, szefem biura "Solidarności" w Brukseli był TW "Franciszek" (Jerzy Milewski) - jak ktoś nie pamięta, albo niedokładnie, no to polecam tu: zyciepolaka.pl/ksiazka/tw-franciszek-w-komitecie-s-w-brukseli - zaś istotne jest, że przez biuro w Brukseli przepływała pomoc z AFL-CIO dla "Solidarności" (no i oczywiście to Milewski decydował, komu, ile, kiedy i na co). Warto dodać o historii Andrzeja Słowika, jak Chojecki i Blumsztajn przewieźli go do Milewskiego, jak wskutek tego AFL-CIO zostało poinformowane o utworzeniu "Prezydium SOLIDARNOŚCI" i likwidacji TKK (warto przeczytać ten link, nieźle odświeża pamięć).

A skoro Milewski wiedział kto, komu, ile i na co, no to nasza ubecja tym bardziej, szczególnie że (być może) to ona była prawdziwym decydentem w tych kwestiach (młodzieży przypomnę, że przeciętna pensja w PRL za stanu wojennego wynosiła 25 USD i g... można było za to kupić jak się nie miało kartek). A w takim razie nie stanowi żadnego problemu dokładne prześledzenie już nie tego kto, komu, kiedy i ile, ale przede wszystkim NA CO NAPRAWDĘ POSZŁO !!!

I tego się boją gorzej od śmierci nasze wzajemnie nadmuchujące się "legendy Solidarności", te które odniosły taki "wielki sukces" w III RP (a to firma transportowa "z powietrza", a to gazeta, a to udział w udanych prywatyzacjach, a to kariera etc.).

Przy okazji na pewno gdzieś jest rozwiązanie zagadki pt. "Czy Bolek był czasowo wypożyczony UB przez WSI do 1976 r., by potem wrócić z powrotem pod właściwą opiekę?". Żeby zneutralizować groźbę wybicia tego całego szamba, trzeba zdyskredytować dokumentację jako taką, szczególnie w obliczu zagrożenia ujawnieniem "zbioru zastrzeżonego IPN" (i diabli wiedzą co tam jeszcze w rękach p. Macierewicza może się znaleźć).

A jak to zrobić? Ano prosto: robimy histerię z "tajemnicy" znanej od 24 lat, ze "świeżo odkrytych" materiałów, pozwalamy na niebotyczny poziom krzyków, a potem wywalamy sprawę w powietrze - np. że papier do tych dokumentów to pochodzi w fabryki w Kwidzyniu której wtedy jeszcze nie było, albo że czcionka maszyny do pisania to był NRDowski "Robotron" i była używana od 1989, albo cokolwiek innego, nieważne. Ważne żeby zdyskredytować IPN, źródła, dokumenty, świadków - no bo trzeba wyjątkowej naiwności żeby sądzić, że z takim natężeniem bronią naszej "pamiątki narodowej"? "Łabędzi śpiew" prezesa IPN przed przxejściem do bardziej odpowiedzialnych zadań? I atak kamikadze prof. Cenckiewicza? Myśleliście o tym?

Obserwator

niepoprawni.pl/blog/obserwator/drugie-dno-teczek-bolka-zaslona-dymna-dla-wsi-i-kwitow-o-przeplywach-pieniedzy