Wiosna z poezją pod rękę...włożyła zieloną sukienkę i na niej składa rymy... W taki to poetycki sposób autorka cytowanych strof, Ela Chylewska rozpoczęła kocert wiosennej poezji, najpierw w sobotnie, a po raz drugi w niedzielne popołudnie, 8 listopada. Nie, nie była sama. Zwiewny urok jej poezji przekazywali przyjaciele Poetki - artyści Teatru Fantazja, pod batutą niezastąpionej Joanny Borkowskiej - Surucić. Spragniona artystycznych wrażeń publiczność wypełniła wszystkie, dozwolone pandemicznymi restrykcjami miejsca przy stolikach Polskiego Klubu w Bankstown.
Przez ponad półtorej godziny mieliśmy niepowtarzalną przyjemność pochłaniania urzekających wersetów naszej rodzimej poetki. Aktorzy z niezwykłą sugestią przekazywali strofy liryczne, nostalgiczne, a także i humorystyczne. A każda z tych strof, jakby prosto z życia wzięta.
Unikalną atmosferę poetyckiego spotkania podkreślała doskonale dobrana muzyka w wykonaniu Konstancji Kotowskiej. Pianistka zaprezentowała utwory znanych kompozytorów m.in. Debussiego, Burgmullera, Mozarta i Tchajkowskiego. Wystąpiły także dwie utalentowane uczennice Konstancji: Gabriela Helwani, która zagrała kompozycje Mika Schoenmehla oraz Alexandra Tansmana, a także Magdalena Kawa z pięknym wykonaniem niełatwego utworu Czajkowskiego - Jezioro Łabędzie.
|
|
|
Na skrzypcach brylował młodzutki wirtuoz, Sebastian Banasiak- Adaji, od dłuższego już czasu ‘zaadoptowany’ przez Teatr Fantazja. Jego solowe wykonanie ‘La Cenerentala’ (Cinderella) Rosiniego zachwyciło publiczność. Sebastian akompaniował także swojej niezwykłej mamie. Dorota Banasiak, grając na gitarze zaśpiewała ujmujące strofy trzech wierszy Eli Chylewskiej, do których sama skomponowała muzykę. Były to: ‘Mówisz miły’, ‘Smutne oczy’ oraz ’Mówiłam’.
Niezwykłym, ale jakże cennym uzupełnieniem całości okazał się nowy na naszej scenie artystycznej talent - to Marcin Kończyk, kilkunastoletni gitarzysta oraz wokalista. Marcin, z nieskazitelną dykcją, ujmującym, pełnym emocji głosem, podkreślał romantyczny nastrój piosenkami – najpierw ‘Zielone oczy’
‘...Odkąd zobaczyłem Ciebie Nie mogę jeść, nie mogę spać Jak do tego doszło, nie wiem Miłość o sobie dała znać
Co poradzić mogę na to
[...]
Przez Twe oczy, te oczy zielone oszalałem Gwiazdy chyba Twym oczom oddały cały blask...”
Publiczność nagrodziła młodego artystę niemilknącymi brawami.
Podobnie huragan braw towarzyszył Marcinowi po jego niezwykle ekspresyjnym wykonaniu drugiej piosenki ‘Wehikuł czasu’.
„Pamiętam dobrze ideał swój Marzeniami żyłem jak król [...] Dużo bym dał, by przeżyć to znów - Wehikuł czasu - to byłby cud! Mam jeszcze wiarę, odmieni się los...”
Nie tylko zachęcony, ale wręcz zmobilizowany brawami Marcin postanowił zaśpiewać jeszcze jedną piosenkę, ale to już na zakończenie występu.
A poezja Eli Chylewskiej? -Tej można słuchać w nieskończoność...
„Wiosna przyszła niespodzianie zapukała kwieciem...” recytowała Jola, a Ula natychmiast jej odpowiadała: W Śnieżnych Górach wiosna, piękna pora roku aż się nie chce siedzieć w domu, tyle tu widoków”.
Ale wiosna, to także miłość „... mami ptaki do powrotu drzewa do kwitnienia, ludzi do kochania’ – recytowała Marta. Pamiętajmy jednak, że wiosnnych propozycji nie można brać poważnie, jak np. zaproszenia Andrzeja na wiosenne przyjęcie: „... ugotuję dwa kasztany, dodam do nich frangipani [...] a do picia zrobię koktail konwaliowy...”
Na podobną humorystyczną nutę kontynuowała Marta: „Cóż mężczyzno[...] chciałybyśmy byś pamiętał, że dla ciebie w szafie tkwi nowa sukienka...”
„Bo mężczyzna [...] uśmiechów sieć zarzuca a zamiast przynęty na końcu języka ma komplementy...” uzupełniała Ela.
|
|
„piszcie listy miłosne a nie smsy w listach słowa dotknięte charakterem i sercem [...] długopisem, ołówkiem lub piórem ale piszcie proszę...” zachęcała Ula A później Andrzej w dialogu z Elą: „a może byśmy tak bez planów, bez pelargonii bez dywanów znaleźli małą kurną chatę ty byś podjechał pod nią fiatem z fiata byś wyjął dwa kubeczki ekspres do kawy, książki Mleczki białe muszelki z Pobierowa w które schowałam nasze słowa zaszumią, kiedy przyjdzie jesień ogrzeją gdy się skończy wrzesień będą jak szal utkany słońcem jak ciepło palca na obrączce a może byśmy tak bez planów...
I płynęły jedna za drugą strofy spisane nie tyle dłonią, ile sercem Eli Chylewskiej. Niektóre poruszały struny wspomnień, głęboko skrywanych w sercu niejednej z mam:
Moje dzieci z czułością przeglądam stare rysunki kiedy w Waszej dziecięcej wyobraźni byłam nic nieznaczącą, nierówną kreską ta linia z wiekiem nabierała kształtów dorysowaliście mi oczy, uszy usta roześmiane i ręce nosiłam Was na nich z miłością nieporównywalną do obecnej nieopierzoną, niezdarną uzależnioną od niepokoju i matczynej intuicji któregoś dnia stanęliście obok wyżsi, mądrzejsi o całe moje życie Wasze życie dzisiaj z czułością przeglądam rysunki wnuków jesteście na nich tacy do mnie podobni.
Panowie: Wiesio, Jacek, Andrzej i Boguś sprawiedliwie podzielili się strofami o niebie:
O niebo, intensywnie niebieskie patrzę patrzę coś nam zmalowało na wietrze O, niebo całe w barankach, pierzyną okryta rozbudzona kapryśna kochanka O niebo skłębione w gniewie grom z jasnego zmieniasz w deszcze śpiewne O niebo, kolebko zaręczyn słońca z wodą kokietujesz barwami tęczy O niebo zachodem zmartwione chowasz się za żółto-czerwoną zasłonę O, niebo lśniące srebrzysto patrzę i patrzę co nam jeszcze zmalujesz artysto
I znowu Jola próbująca odgadnąć swą przyszłość: W kryształkach lodu moje marzenia rzucone sobie tak, od niechcenia. Co będzie dalej zobaczę wiosną albo się stopią, albo wyrosną...
Nie sposób przytoczyć nawet fragmentów wszystkich przekazanych tamtego popołudnia wierszy Eli Chylewskiej, które zaprezentowała Joanna ze swoim Teatrem Fantazja. Kiedy na koniec recytacji wszyscy zgromadzeni na scenie artyści jednogłośnie oznajmili, że:
„... przecież znowu przyjdzie wiosna
Wiosna, wiosna, ach to MY!”
... publiczność nie kryła zachwytu!
Ale nie, to jeszcze nie był koniec. Wywołany brawami Marcin znowu wziął do ręki swoją gitarę. I to, co nam przkazał, to już nie była tylko taka sobie piosenka nastolatka. „Przeżyj to sam” stało się mocnym i tak bardzo aktualnym przesłaniem dla każdego z nas!
„Na życie patrzysz bez emocji na przekór czasom i ludziom wbrew. Gdziekolwiek jesteś w dzień czy w nocy oczyma widza oglądasz grę. Ktoś inny zmienia świat za ciebie nadstawia głowę, podnosi krzyk. A ty z daleka, bo tak lepiej i w razie czego nie tracisz nic. Przeżyj to sam, przeżyj to sam! Nie zamieniaj serca w twardy głaz póki jeszcze serce masz.
[...]
Przeżyj to sam, przeżyj to sam!”
Uwór, wykonanay z całym zaangażowaniem młodzieńczej energii, talentu i artystycznego potencjału nastoletniego Marcina, wywarł ogromne wrażenie na publiczności. Brawa, brawa i jeszcze raz tak bardzo zasłużone brawa.
I już naprawdę na zakończenie pan Wiesio z gitarą zaintonował ‘Zielonego ogórka’ a razem z nim, do wtóru klaszczącej publiczności, artyści odśpiewali zabawnemu ogórkowi całą tę uroczą piosenkę.
Wszystkim bez wyjątku artystom należą się słowa uznania. Eli Chylewskiej i Joannie Borkowskiej-Surucic gratulacje, że nawet w tak innych, emigracyjnych warunkach nie zmarnowały swoich twórczych talentów.
A gromkie ‘Sto lat’ odśpiewać należałoby Polskiemu Klubowi w Bankstown, który nieustannie dba o kultywowanie tego, co najlepsze w każdym aspekcie naszej polskiej kultury.
Marianna Łacek OAM
|